fbpx
Zupa mojej babci w wersji zmodyfikowanej przez jej niesforną wnuczkę:) Wnuczkę dla której mleko krowie ble, makaron ble, cukier biały ble, bez przypraw ble.. właściwie tylko dynia z całej zupy była ok:) W mojej wersji zupa wygląda tak: osobno gotuję pokrojoną w kostkę dynię zalaną wodą (tak, żeby przykryła dynię), a osobno mleko kozie. Do dyni dodaję: cynamon, kardamon, goździki, anyż i trochę gałki muszkatołowej. Dziś dodałam też rodzynki, śliwki suszone i figi:) Pod koniec gotowania dodaję też trochę opłukanego ryżu basmati lub makaron pełnoziarnisty świderki i szczyptę soli. Potem czekam, aż trochę przestygnie i mieszam wywar dyniowy z mlekiem (proporcje wedle uznania – mi najlepiej wychodzi z mniej więcej połowy dyni na litrze mleka) i mieszam i mieszam, aż uzyskam jednolitą zupę z kawałkami dyni i resztą śmieci:) Na talerzu dodaję mojego ukochanego miodku i…. jem kilka talerzy a potem szaleńczo biegam kilometrami po lesie;p

Dla kaphy proponuję do tych słodkości dodać imbiru! Najlepiej sproszkowanego. Pitta i wata mogą skorzystać z jego świeżej wersji.