fbpx

Szkołę podstawową i część liceum, łącznie pond 10 lat, dopóki się za siebie nie wzięłam, w zimie przechodziłam w takich rękawiczkach. Nie dlatego, że w szkole nie było ogrzewania:) Szkoda, że nie zachowałam zdjęć moich palców z tamtego okresu – zobaczylibyście świetny przykład choroby Reynaulda. Wiecznie lodowate dłonie, czerwone plany, zasinienia, opuchlizna w rejonie kości, słowem nie za piękne i nie za sprawne:) Jako dziecko i młoda dziewczyna byłam bardzo zaburzona – od emocji po błędy w stylu życia. Bardzo przeżywałam trudności i komplikacje w małżeństwie moich rodziców, miałam trudną relację z moją mamą; byłam kujonką z nosem w książkach do tego przechodziłam od anoreksji w bulimię i z powrotem. Do tego dochodziło uzależnienie od zimnych jogurtów, które wprost uwielbiałam i zaburzenia krążenia gwarantowane…

Do Indii w 2009 roku pojechałam z diagnozą nieuleczalnego tocznia układowego i chorobą Reynaulda. W Krakowie, gdzie „leczyłam” się w klinice reumatologicznej na Focha powiedziano mi, że nie odzyskam sprawności w rękach, że tak zostanie i żebym lepiej martwiła się o to, żeby nie zaatakowało innych części ciała. Na szczęście (albo i nie:) jestem straaaaaaasznie uparta i wiedziałam, że tak łatwo się nie poddam:) Przeszłam bardzo głęboką pańczakarmę, transformację światopoglądową i nauczyłam się jak żyć. Efekt: od 10 zim nie ma ani śladu po poprzednich doświadczeniach! Oczywiście wymagało to totalnego „przeobrażenia” i zmiany właściwie większości nawyków (na szczęście zamiłowanie do aktywności fizycznej nie wymagało zmiany:). 
Piszę o tym dlatego, że ludzie często myślą, że wyleczenie jakiejś dolegliwości to kwestia tabletek, ziółek, zabiegów… Tymczasem choroba to znak, że gdzieś robisz błąd. Bardzo duży błąd, który doprowadził cię do sytuacji, w której ciało błaga o pomoc.
Z wielu chorób wyleczysz się sam – przede wszystkim znajdując przyczynę swojej dolegliwości a potem ją neutralizując. Ciało ma niesamowitą zdolność samoregeneracji, trzeba tylko dać mu szansę. Gros chorób autoimmunologicznych to wynik twoich zaniedbań. Do tej grupy zalicza się twardzina układowa, czyli skleroderma, uważana za jedną z chorób o podłożu reumatologicznym. Nie bez kozery występuje najczęściej u kobiet między 20 a 50 rokiem życia – z moich doświadczeń wynika, że rozwija się w jednej z wielu wersji (skórnej, narządowej, mięśniowej..)  jako efekt młodzieńczych zaburzeń odżywiania a przede wszystkim wchłaniania wapnia. To z tego pierwiastka tworzą się zrosty i zgrubienia. Ale nie tylko – również ama, czyli wszelkie złogi, jakie tworzą się z procesu trawienia zdecydowanie odkładają się w postaci zgrubień, narośli na kościach czy tkance mięśniowej. 
Ogólnie objawy twardziny obejmują:
– Sztywność, ucisk i obrzęk palców i dłoni z powodu stresu emocjonalnego lub wrażliwości na zimno
– Obrzęk stóp
– Odkładanie się wapnia
– Zwężenie naczyń krwionośnych w rękach i stopach (choroba Raynauda)
– Problemy z przełykiem
– Pogrubienie skóry na palcach
– Powstawanie czerwonych plam na twarzy i rękach
W klinice lekarz prowadzący zaproponował mi leki immunopresyjne, leki rozrzedzające naczynia krwionośne, terapię światłem ultrafioletowym. Zlecił również badania w kierunku boleriozy, kazał zapisać się do fizjoterapeuty, żeby pracować nad stawami oraz psychologa. Tylko z tym ostatnim trafił w sedno:) 
A teraz co konkretnie zrobiłam, żeby spokojnie odstawić rękawiczki:
1. Zaczęłam od gruntownego sprzątania – ja zrobiłam panchakarmę, ale może to być dowolne inne oczyszczanie
2. Przeszłam wiele bardzo bolesnych zabiegów marma przez które uwolniłam bardzo wiele emocji z wątroby
3. Zaczęłam uczyć się nie w domu a na słońcu – dopiero wtedy dotarło do mnie jak ogromnie ważna jest witamina D! (przypominam, że to właśnie dzięki niej wapń wchłania się do kości)
4. Zmieniłam totalnie sposób odżywiania. To może nie tak totalnie, bo wegetarianką już dawno byłam:) Ale nauczyłam się jeść zgodnie z wytycznymi dla mojej pitty wprowadzając do diety również zioła i przyprawy o charakterze przeciwzapalnym: bazylię, rozmaryn, oregano, cynamon, imbir. Zupełnie odstawiłam nabiał w każdej postaci, który osobiście stawiam na pierwszym miejscu jako główny czynnik rozwoju tej choroby.
5. Moją ulubioną przyprawą stała się kurkuma – suplementacja kurkuminą hamuje proces zwłóknienia prowadzący do nadprodukcji kolagenu i rozwoju twardziny skóry 
6. Moją codzienną dietę uzupełniałam kiszonym czosnkiem 
7. Po pańczakarmie pierwszą rzeczą jaką wprowadziłam obowiązkowo, a dawniej o tym nie wiedziałam były nienasycone kwasy tłuszczowe z oleju lnianego, z lnianki, wiesiołka i moje ukochane sacha inchi. Bogactwo omega-3, których zadaniem jest między innymi redukowanie stanu zapalnego w organizmie
8. Do codziennej dawki ćwiczeń dodałam też poruszanie samymi palcami u rąk:)
9. Zażywałam przez krótki czas brahmi – pomagałam wyciszyć się mojemu rozchwianemu systemowi nerwowemu
10. Przeszłam vippasanę i zaczęłam medytować
11. Zaczęłam rozumieć swoją mentalną pittę i z nią współpracować. Innymi słowy pogodziłam się z sobą samą. 
12. Dałam sobie czas na regenerację całego ciała po tych wariacjach. Po anoreksji moje jajniki nie pracowały tak jak powinny, nie miałam ponad rok okresu. Moje serce przyzwyczajone do dużego wysiłku nie utrzymywało tętna powyżej 45 kiedy siedziałam spokojnie na wykładach. Moje ciśnienie krwi utrzymywało się na poziomie 80/40… Po roku bez pitty na „teraz.natychmiast” wszystko wróciło do normy:) 
13. Nauczyłam się akceptować pomoc innych – dla pitty jest to nie do zniesienia. Pitta jest zosią -samosią i zawsze radzi sobie sama, ale w tym przypadku pomoc mojego ówczesnego chłopaka (a obecnie męża) była na wagę złota. 
14. Znalazłam cel w życiu:) Motywacja to jedno, ale cel, który masz przed sobą daje ci wiarę, siłę i nadzieję, że wszystko pokonasz:)
Każda historia może być dokładnie taka sama – z happy endem, ale wymaga często podjęcia drastycznych kroków zamiast połknięcia kilku tabletek.

All of primary school and part of high school, a total of over 10 years, until I took myself on, in winter I went with such gloves. Not because there was no heating at school 🙂 It is a pity that I did not keep photos of my fingers from that period – you would see a great example of Reynauld’s disease. Forever icy hands, red plans, bruising, swelling in the bone area were not beautiful at all:) As a child and young girl I was very disturbed – from emotions to lifestyle errors. There were a lot of difficulties and complications in my parents’ marriage, I had a difficult relationship with my mother; I was a plodder with my eyes in the books and I went from anorexia to bulimia and back again. In addition, I was addicted to cold yogurt, which I loved.

I went to India in 2009 with the diagnosis of terminal systemic lupus and Reynauld’s disease. In Krakow, where I was „healed” at the rheumatology clinic, I was told that I would not regain fitness in my hands, that it would stay  and that I would be better worried about not attacking other parts of the body. Fortunately (or not 🙂 I am stubborn and I knew that I would not give up so easily 🙂 I went through a very deep panchakarma, ideological transformation and learned how to live. The result: from 10 winters there is no trace of previous stage! Of course, this required a total „transformation” and a change of virtually most habits (luckily, the passion for physical activity did not require a change :).

I write about it because people often think that curing ailment is a matter of pills, herbs, treatments … Meanwhile, the disease is a sign that you are making a mistake somewhere. A very big mistake that led you to a situation where the body begs for help.

You will heal yourself of many diseases – first of all finding the cause of your ailment and then neutralizing it. The body has an amazing ability to self-heal, you just need to give it a try. The majority of autoimmune diseases are the result of your neglect. This group includes systemic sclerosis or scleroderma, considered one of the rheumatological diseases. It is not without reason that it occurs most often in women between 20 and 50 years of age – my experience shows that it develops in one of many versions (cutaneous, organ, muscular …) as a result of juvenile eating disorders and, above all, calcium absorption. It is from this element that adhesions and swellings are formed. But not only – also ama, i.e. all deposits that form from the digestive process definitely accumulate in the form of lumps, growths on bones or muscle tissue.

Generally, scleroderma symptoms include:

– Stiffness, pressure and swelling of the fingers and hands due to emotional stress or sensitivity to cold

– Swelling of the feet

– Calcium build-up

– Narrowing of the blood vessels in the hands and feet (Raynaud’s disease)

– Problems with the esophagus

– Thickening of the skin on the fingers

– Red spots on the face and hands

At the clinic, my physician offered me immunopressors, blood-thinning drugs, and ultraviolet light therapy. He also commissioned research for bolerososis, reccomend go to a physiotherapist and a psychologist. Only with the latest he was right:)

And now what exactly I did to calmly put down the gloves:

1. I started with a thorough cleaning – I did panchakarma, but it can be any other cleansing

2. I have undergone many very painful marma procedures through which I released a lot of emotions from the liver

3. I started learning not at home but in the sun – only then did I realize how important vitamin D is! (I remind you that it is thanks to her that calcium is absorbed into the bones)

4. I totally changed my diet. It may not be so totally, because I have been a vegetarian for a long time 🙂 But I learned to eat in accordance with the guidelines for my pitta, including also herbs and spices of anti-inflammatory nature: basil, rosemary, oregano, cinnamon, ginger. I completely put aside dairy products in every form, which I personally put first as the main factor in the development of this disease.

5. Turmeric has become my favorite spice – curcumin supplementation inhibits the fibrosis process leading to overproduction of collagen and the development of scleroderma

6. I supplemented my daily diet with pickled garlic

7. After the panchkarma, the first thing I introduced obligatorily, and in the past I didn’t know it, were unsaturated fatty acids from linseed oil, evening primrose and my beloved sacha inchi. The richness of omega-3, whose task is, among others, to reduce inflammation in the body

8. To the daily dose of exercise I also added moving my fingers only 🙂

9. I took brahmi for a short time – I helped calm down my shaky nervous system

10. I went through vippasana and started meditating

11. I began to understand my mental pitt and cooperate with it.

12. I gave myself time to regenerate my whole body after these variations. After anorexia, my ovaries did not work as they should, I did not have a period of over a year. My heart, used to a lot of effort, did not keep the pulse above 45 when I sat calmly at lectures. My blood pressure was 80/40 … After a year without pitta and its”Now. Immediately” everything got back to normal 🙂

13. I have learned to accept the help of others – it is unbearable for pitta. Pitta is „Zosia – Samosia” means she always manages alone. In this case the help of my then boyfriend (now husband) was at a premium.

14. I found a goal in my life:) Motivation is one thing, but the goal you have in front of you, gives you faith, strength and hope that you will overcome everything 🙂

Each story can be exactly the same – with a happy end, but it often requires taking drastic steps instead of swallowing a few pills.