fbpx

W większości diet odchudzających albo porad, które dotyczą zrzucenia zbędnych kilogramów, znajdziesz całą listę produktów, które powinnaś włączyć do codziennego menu i drugą, jeszcze dłuższą tych, których powinnaś unikać.

Oczywiście, ma to z grubsza sens, ale prowadzi do unifikacji i takiego wrzucenia wszystkich do jednego kotła. A przecież to nie tędy droga! Może się bowiem okazać, że jabłko, które każą ci jeść, dla ciebie akurat nie będzie dobrym pomysłem, za to spokojnie możesz sięgnąć po kawałek gorzkiej czekolady.

Trenerzy będą ci polecać ćwiczenia kardio a może się okazać, że ani twoje stawy ani ogólna kondycja organizmu nie pozwoli na tak intensywny wysiłek. Dostaniesz też ogólne wytyczne jeśli chodzi o suplementy pomagające w zwalczaniu nadprogramowego tłuszczu, ale przy okazji nie wiesz, że akurat w przypadku kondycji twojej tarczycy, trzustki i wątroby mogą nie być za dobrym pomysłem.

Ogólnie zmierzam do tego, że ogólne zalecenia dietetyczno-aktywizujące mogą być pewną wskazówką, ale nie możesz traktować ich jako prawdę objawioną. Każdy program odchudzający MUSI być odpowiednio dopasowany do twoich potrzeb, ale przede wszystkim do twoich ograniczeń. I potrzeba tu naprawdę kompetentnego praktyka, żeby ogarnąć równocześnie zalecenia dietetyczne, aktywność fizyczną, praktyki oddechowe, nastawienie mentalne, twoją fizjologię i możliwości organizmu…

Jeśli zaczniesz uświadamiać sobie, że tak naprawdę to ty sama jesteś najlepszym praktykiem dla samej siebie, zaczniesz słuchać swojego organizmu i rozpoczniesz transformację od samego samiuśkiego wnętrza, doskonale wyczujesz co jest dla ciebie dobre a co niekoniecznie.

Jeśli natomiast nie masz weny, potrzeby albo średnio wychodzi ci dogadywanie się z samą sobą – skorzystaj z pomocy doradcy, który spojrzy na ciebie kompleksowo, HOLISTYCZNIE, a nie tylko odhaczy kolejnego pacjenta z jabłkiem na talerzu:)

Atrakcyjność na Zachodzie

Niektórzy twierdzą, że najlepszym miernikiem atrakcyjności jest tzw. uskok, czyli stosunek obwodu talii do obwodu bioder (WHR). U kobiet zdrowych, z dobrymi zdolnościami rozrodczymi wynosi od 0,67 do 0,8.

Na początku rozwoju homo sapiens w Starszej Epoce Kamienia (od ok 50 000 lat do ok 10 000!) dominował kult kobiecej płodności, czego wyznacznikiem są min. figurki kobiety: nago, bez rysów twarzy, uwydatnione kobiece kształty, ręce na piersiach, układ romboidalny, zaznaczone wargi sromowe i trójkąt łonowy, brak stóp. Miernik WHR wynosi chyba ze 100:):):)

Najprawdopodobniej takie super puszyste panie wyznaczał kanon piękna przez jakieś 40 000 lat – szmat czasu:) Wyjściowy kompleks symboliczny zawierał m.in. księżyc, kobietę, wodę – ta symbolika płodności została przejęta przez kulturę Wschodu.

Jeśli dobrze przyjrzysz się indyjskiej sztuce erotycznej (np. rzeźby z Khadżuraho) panie też mają uwydatnione kształty. Oczywiście nie tak jak wenus paleolityczne, ale też niczego sobie:) Jeśli byłaś w Indiach i widziałaś przeciętną panią gospodynię wiesz, że ma odowiednie kształty.

W ajurwedzie śukra odżas, czyli tkanka rozrodcza, tworzy się dopiero, kiedy wszystkie inne tkanki, w tym tłuszczowa są odpowiednio dobrze rozwinięte. Innymi słowy, tkanka tłuszczowa w odpowiedniej ilości jest potrzebna do prokreacji i jaka taka była znakiem dobrej płodności kobiety.

Dopiero w wyniku mody z ostatnich 20 lat trend na Wschodzie, który podąża za Zachodem, zmienia się drastycznie. Szczupłe kobiety sa traktowane jako bardziej fit, zdrowsze. Czy rzeczywiście tak jest? 

Zacznij od metabolizmu

Jako młoda dziewczyna w każde wakacje wyjeżdżałam za granicę na prace dorywcze. Uwielbiałam te przygody – zawsze przywiozłam coś więcej niż tylko pieniądze – inne spojrzenie na świat i ludzi.
W pewne wakacje trafiłam do Madrytu, gdzie sprzątałam po domach. Ludzi do których trafiałam mogłam swodobnie zaklasyfikować do trzech grup:
– bałaganiarze, którzy po prostu z lenistwa nie chwycili za odkurzacz, woleli żeby zrobił to ktoś za nich (czasem zdarzało się, że ktoś bezczelnie oglądał „Przyjaciół” podczas gdy szorowałam mu kuchnię)
– ludzie, u których było czysto na błysk, ale uznawali, że nie jest perfekcyjnie, więc zapraszali drobną Polkę, żeby wlazła ze szmatą pod każde łóżko i wygrzebała kurz spod każdego mebla ( z zachwytem perfecto! im większe dziury wysprzątałam dostawałam większe wynagrodzenie)
– ludzie, u których panował chaotyczny bałagan w zasadzie nawet minutę po tym jak skończyłam sprzątać. Ci mnie najbardziej irytowali, bo moja praca była bezsensowna.Oni wymagali poprzestawiania torów myślenia i poukładania miejsca pracy, a nie sprzątania.
Pisze o tym dlatego, że taka klasyfikacja ma bardzo wiele wspólnego z odchudzaniem:) W rzeczywistości sprzątania w domu – i to z własnego lenistwa i niezorganizowania – potrzebowała tylko jedna grupa.
Tak samo, jesli chodzi o odchudzanie – jest rzesza osób, które rzeczywiście tego wymagają, bo doprowadziły się do złej kondycji. Najczęściej są to osoby z kaphą w vikriti ( albo mniejszą albo większą). Druga grupa, osoby w pittą w vikriti – potrzebują czuć się perfekcyjne – a to moda wyznacza sylwetkę perfekcyjną. Często są to już osoby „wyżyłowane” lub wychudzone, zadbane i szczupłe, ale nadal SUBIEKTYWNIE widzą w sobie 2 cm za dużo z lewej i 3 cm za dużo z tyłu.
Wiem, o czym mówię, bo sama jestem taką pittą, byłą anorektyczką, która wiecznie walczy o każdy perfekcyjny skrawek siebie. A taką sprzątaczkę, która wyczyści każdy nawet najmniejszy kącik wynagradzają sowicie – tylko czasem odbywa się to niestety kosztem zdrowia.
Trzecia grupa, z watą w vikriti, to osoby, które nie potrzebuja odchudzania tylko uregulowania trybu życia. Ich zmienny metabolizm, zależny od stresu i sytuacji zewnętrznej, chwiejny u podstaw prowadzi raz do tycia raz do szybkiej utraty wagi.
Taka huśtawka 5 w te 5 we wte wcale nie jest dobra – prowadzi do zaburzeń w pracy tarczycy a właściwie całego układu hormonalnego. Wprowadzenie zwykłej regulatności, lekka modyfikacja diety i rezygnacja z bardzo ciężkostrawnych potraw przyniesie oczekiwany spokój, opanowanie sytuacji i odpowiednio uregulowany metobolizm a tym samym waga zejdzie do odpowiedniej.

Jeśli klasyfikujesz siebie do pierwszej grupy i naprawdę potrzebujesz trochę pomocy żeby zrzucić kilka zbędnych kilogramów mam kilka rad, które wyszły z doświadczenia z moimi klientkami.

Po pierwsze i najwazniejsze: potraktuj odchudzanie jako POWRÓT DO NATURALNEJ RÓWNOWAGI. Nie dąż do tego, by być szczupłą jak modelka podczas gdy z natury należysz do tzw. grubokościstych.

Nie stawiaj sobie nierealnych celów, bo tylko się sfrustrujesz – jeśli natura wyposażyła cię w obfite kształty potraktuj to jako twoją własną dharmę i nie walcz.

Walcz dopiero wtedy, jeśli sytuacja wymyka się spod kontroli – jeśli zamiast równowagi i nieco pulchniejszych kształtów wystaje ci kilka dobrych kilogramów nadwagi.

Ujmę to jeszcze inaczej: jeśli twoje prakriti to kapha – z natury możesz być nieco krąglejsza i bardziej puszysta, ale nadrabiasz osobistym wdziekiem, piękną cerą i uśmiechem od ucha do ucha – jesteś po prostu wspaniała!

Jeśli natomiast kapha króluje w twoim vikriti – niestety kwoje krągłości będą krąglejsze niż ustawa przewiduje i trzeba się ich pozbyć. Ale tylko do stanu równowagi a nie do szkieletora (jaki może prezentować osoba z vikriti wata).

Przygotuj sobie plan

Odchudzając się musisz działać jak w biznesie – z głową na karku i planem. Musisz też być świadoma swojego celu – ale podkreślę to jeszcze raz – to ma być realny cel. Pozbądź się pitty szepczącej do ucha, że w tydzień schudniesz 7 kilo, bo tyle udało się twojej koleżance to ty przecież nie możesz być gorsza. Pokażesz jej, że da się 8! Nie o to tutaj chodzi:)

Zaplanuj sobie strategię obejmującą możliwe do wykonania zadania – zwiększenie aktywności fizycznej, uregulowanie diety, sesje medytacyjne, sesje oddechowe – słowem wszystko, co pomoże ci wrócić do równowagi w czasie PROCESU.

Ten proces może być długi a nawet bardzo długi a w zasadzie im dłuższy tym lepiej. Powie ci to każdy dietetyk i każdy terapeuta. Organizm nie lubi gwałtownych zmian (i nie mam tu na myśli 2 kilo różnicy między porannym a wieczornym wejściem na wagę) – dużo bezpieczniej i pewniej czuje się w swoim własnym przytulnym grajdołku bez jakiś ceregieli, zmian diet i wskakiwania o 6 rano na bieżnie.

Ale z drugiej strony, jesli coś dzieje się systematycznie, to szybko się też przestawia i asymiluje do nowych warunków. Pod warunkiem, że jest to działanie systematyczne i powoli zwiększające swoją aktywność.

Strategia zatem musi zakładać proces długotrwały i nastawiony na powolne zwiększanie intensywności i czasu trwania działań stymulujących metabolizm.

Tym samym wszystkie tygodniowe diety cud możesz włożyć między bajki 🙂

Jak to jest z tą motywacją?

Motywacja jest często tym, czego najbardziej brakuje odchudzającym się zdominowanym przez kaphę. Tak jak krasnoludy, wolą nie zmieniać tego, co jest. Jest jak jest, jest ok. Często sami wmawiają sobie, że nie mają wystarczająco siły i nie są zbyt systematyczni.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna – kapha daje najsilniejsze ciało i najbardziej wytrwałe podejście, jeśli tylko znajdzie odpowiednią motywację i jeśli sama będzie przekonana o słuszności tego, co robi.

Motywacja powinna zatem być wewnętrzna, wynikać z własnego przekonania o potrzebie pozbycia się nadmiaru przytulnego ciałka. Namowa ze strony innych albo poddawanie się wyznacznikom mody mogą wywołać skutek wręcz odwrotny – upór i stabilność w swoich przekonaniach.

Pokonanie lenistwa i wzmocnienie poczucia tego, że naprawdę chcęsz to zrobić, możesz zacząć od afirmacji – to zupełnie bezpieczny i prosty sposób na pracę u samych samiuteńkich podstaw.

In the most diets or recommendations, which are about losing a few kilos, you can find the whole list of products, which you should incorporate to your daily menu and the other one, even longer, of things which you should avoid.

Of course, it generally makes sense, but it leads to unification and treating everybody as they are completely the same. And it’s not the best way to do it! It can come up, that this apple, which you should eat, for you won’t be a good idea, but you can take a bite of bitter chocolate. 

Trainers will recommend you cardio exercises and it can appear, that not only your joints, but also the general condition of your organism will not let you to take such an intensive effort. You will get overall guidelines according to supplements, but it can happen, that having in mind your thyroid, pancreas and liver they can be not the best solution. 

My point is that general recommendations can some kind of hint, but you should not treat them as the only truth. Every slimming program should be prepared according to your needs and your limitations. And it needs a really experienced practitioner to organise all dietetic recommendations, physical activity, breathing exercices, mental preparation, your physiology and your capa

Ogólnie zmierzam do tego, że ogólne zalecenia dietetyczno-aktywizujące mogą być pewną wskazówką, ale nie możesz traktować ich jako prawdę objawioną. Każdy program odchudzający MUSI być odpowiednio dopasowany do twoich potrzeb, ale przede wszystkim do twoich ograniczeń. I potrzeba tu naprawdę kompetentnego praktyka, żeby ogarnąć równocześnie zalecenia dietetyczne, aktywność fizyczną, praktyki oddechowe, nastawienie mentalne, twoją fizjologię i możliwości organizmu…

Jeśli zaczniesz uświadamiać sobie, że tak naprawdę to ty sama jesteś najlepszym praktykiem dla samej siebie, zaczniesz słuchać swojego organizmu i rozpoczniesz transformację od samego samiuśkiego wnętrza, doskonale wyczujesz co jest dla ciebie dobre a co niekoniecznie.

Jeśli natomiast nie masz weny, potrzeby albo średnio wychodzi ci dogadywanie się z samą sobą – skorzystaj z pomocy doradcy, który spojrzy na ciebie kompleksowo, HOLISTYCZNIE, a nie tylko odhaczy kolejnego pacjenta z jabłkiem na talerzu:)

Atrakcyjność na Zachodzie

Niektórzy twierdzą, że najlepszym miernikiem atrakcyjności jest tzw. uskok, czyli stosunek obwodu talii do obwodu bioder (WHR). U kobiet zdrowych, z dobrymi zdolnościami rozrodczymi wynosi od 0,67 do 0,8.

Na początku rozwoju homo sapiens w Starszej Epoce Kamienia (od ok 50 000 lat do ok 10 000!) dominował kult kobiecej płodności, czego wyznacznikiem są min. figurki kobiety: nago, bez rysów twarzy, uwydatnione kobiece kształty, ręce na piersiach, układ romboidalny, zaznaczone wargi sromowe i trójkąt łonowy, brak stóp. Miernik WHR wynosi chyba ze 100:):):)

Najprawdopodobniej takie super puszyste panie wyznaczał kanon piękna przez jakieś 40 000 lat – szmat czasu:) Wyjściowy kompleks symboliczny zawierał m.in. księżyc, kobietę, wodę – ta symbolika płodności została przejęta przez kulturę Wschodu.

Jeśli dobrze przyjrzysz się indyjskiej sztuce erotycznej (np. rzeźby z Khadżuraho) panie też mają uwydatnione kształty. Oczywiście nie tak jak wenus paleolityczne, ale też niczego sobie:) Jeśli byłaś w Indiach i widziałaś przeciętną panią gospodynię wiesz, że ma odowiednie kształty.

W ajurwedzie śukra odżas, czyli tkanka rozrodcza, tworzy się dopiero, kiedy wszystkie inne tkanki, w tym tłuszczowa są odpowiednio dobrze rozwinięte. Innymi słowy, tkanka tłuszczowa w odpowiedniej ilości jest potrzebna do prokreacji i jaka taka była znakiem dobrej płodności kobiety.

Dopiero w wyniku mody z ostatnich 20 lat trend na Wschodzie, który podąża za Zachodem, zmienia się drastycznie. Szczupłe kobiety sa traktowane jako bardziej fit, zdrowsze. Czy rzeczywiście tak jest? 

Zacznij od metabolizmu

Jako młoda dziewczyna w każde wakacje wyjeżdżałam za granicę na prace dorywcze. Uwielbiałam te przygody – zawsze przywiozłam coś więcej niż tylko pieniądze – inne spojrzenie na świat i ludzi.
W pewne wakacje trafiłam do Madrytu, gdzie sprzątałam po domach. Ludzi do których trafiałam mogłam swodobnie zaklasyfikować do trzech grup:
– bałaganiarze, którzy po prostu z lenistwa nie chwycili za odkurzacz, woleli żeby zrobił to ktoś za nich (czasem zdarzało się, że ktoś bezczelnie oglądał „Przyjaciół” podczas gdy szorowałam mu kuchnię)
– ludzie, u których było czysto na błysk, ale uznawali, że nie jest perfekcyjnie, więc zapraszali drobną Polkę, żeby wlazła ze szmatą pod każde łóżko i wygrzebała kurz spod każdego mebla ( z zachwytem perfecto! im większe dziury wysprzątałam dostawałam większe wynagrodzenie)
– ludzie, u których panował chaotyczny bałagan w zasadzie nawet minutę po tym jak skończyłam sprzątać. Ci mnie najbardziej irytowali, bo moja praca była bezsensowna.Oni wymagali poprzestawiania torów myślenia i poukładania miejsca pracy, a nie sprzątania.
Pisze o tym dlatego, że taka klasyfikacja ma bardzo wiele wspólnego z odchudzaniem:) W rzeczywistości sprzątania w domu – i to z własnego lenistwa i niezorganizowania – potrzebowała tylko jedna grupa.
Tak samo, jesli chodzi o odchudzanie – jest rzesza osób, które rzeczywiście tego wymagają, bo doprowadziły się do złej kondycji. Najczęściej są to osoby z kaphą w vikriti ( albo mniejszą albo większą). Druga grupa, osoby w pittą w vikriti – potrzebują czuć się perfekcyjne – a to moda wyznacza sylwetkę perfekcyjną. Często są to już osoby „wyżyłowane” lub wychudzone, zadbane i szczupłe, ale nadal SUBIEKTYWNIE widzą w sobie 2 cm za dużo z lewej i 3 cm za dużo z tyłu.
Wiem, o czym mówię, bo sama jestem taką pittą, byłą anorektyczką, która wiecznie walczy o każdy perfekcyjny skrawek siebie. A taką sprzątaczkę, która wyczyści każdy nawet najmniejszy kącik wynagradzają sowicie – tylko czasem odbywa się to niestety kosztem zdrowia.
Trzecia grupa, z watą w vikriti, to osoby, które nie potrzebuja odchudzania tylko uregulowania trybu życia. Ich zmienny metabolizm, zależny od stresu i sytuacji zewnętrznej, chwiejny u podstaw prowadzi raz do tycia raz do szybkiej utraty wagi.
Taka huśtawka 5 w te 5 we wte wcale nie jest dobra – prowadzi do zaburzeń w pracy tarczycy a właściwie całego układu hormonalnego. Wprowadzenie zwykłej regulatności, lekka modyfikacja diety i rezygnacja z bardzo ciężkostrawnych potraw przyniesie oczekiwany spokój, opanowanie sytuacji i odpowiednio uregulowany metobolizm a tym samym waga zejdzie do odpowiedniej.

Jeśli klasyfikujesz siebie do pierwszej grupy i naprawdę potrzebujesz trochę pomocy żeby zrzucić kilka zbędnych kilogramów mam kilka rad, które wyszły z doświadczenia z moimi klientkami.

Po pierwsze i najwazniejsze: potraktuj odchudzanie jako POWRÓT DO NATURALNEJ RÓWNOWAGI. Nie dąż do tego, by być szczupłą jak modelka podczas gdy z natury należysz do tzw. grubokościstych.

Nie stawiaj sobie nierealnych celów, bo tylko się sfrustrujesz – jeśli natura wyposażyła cię w obfite kształty potraktuj to jako twoją własną dharmę i nie walcz.

Walcz dopiero wtedy, jeśli sytuacja wymyka się spod kontroli – jeśli zamiast równowagi i nieco pulchniejszych kształtów wystaje ci kilka dobrych kilogramów nadwagi.

Ujmę to jeszcze inaczej: jeśli twoje prakriti to kapha – z natury możesz być nieco krąglejsza i bardziej puszysta, ale nadrabiasz osobistym wdziekiem, piękną cerą i uśmiechem od ucha do ucha – jesteś po prostu wspaniała!

Jeśli natomiast kapha króluje w twoim vikriti – niestety kwoje krągłości będą krąglejsze niż ustawa przewiduje i trzeba się ich pozbyć. Ale tylko do stanu równowagi a nie do szkieletora (jaki może prezentować osoba z vikriti wata).

Przygotuj sobie plan

Odchudzając się musisz działać jak w biznesie – z głową na karku i planem. Musisz też być świadoma swojego celu – ale podkreślę to jeszcze raz – to ma być realny cel. Pozbądź się pitty szepczącej do ucha, że w tydzień schudniesz 7 kilo, bo tyle udało się twojej koleżance to ty przecież nie możesz być gorsza. Pokażesz jej, że da się 8! Nie o to tutaj chodzi:)

Zaplanuj sobie strategię obejmującą możliwe do wykonania zadania – zwiększenie aktywności fizycznej, uregulowanie diety, sesje medytacyjne, sesje oddechowe – słowem wszystko, co pomoże ci wrócić do równowagi w czasie PROCESU.

Ten proces może być długi a nawet bardzo długi a w zasadzie im dłuższy tym lepiej. Powie ci to każdy dietetyk i każdy terapeuta. Organizm nie lubi gwałtownych zmian (i nie mam tu na myśli 2 kilo różnicy między porannym a wieczornym wejściem na wagę) – dużo bezpieczniej i pewniej czuje się w swoim własnym przytulnym grajdołku bez jakiś ceregieli, zmian diet i wskakiwania o 6 rano na bieżnie.

Ale z drugiej strony, jesli coś dzieje się systematycznie, to szybko się też przestawia i asymiluje do nowych warunków. Pod warunkiem, że jest to działanie systematyczne i powoli zwiększające swoją aktywność.

Strategia zatem musi zakładać proces długotrwały i nastawiony na powolne zwiększanie intensywności i czasu trwania działań stymulujących metabolizm.

Tym samym wszystkie tygodniowe diety cud możesz włożyć między bajki 🙂

Jak to jest z tą motywacją?

Motywacja jest często tym, czego najbardziej brakuje odchudzającym się zdominowanym przez kaphę. Tak jak krasnoludy, wolą nie zmieniać tego, co jest. Jest jak jest, jest ok. Często sami wmawiają sobie, że nie mają wystarczająco siły i nie są zbyt systematyczni.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna – kapha daje najsilniejsze ciało i najbardziej wytrwałe podejście, jeśli tylko znajdzie odpowiednią motywację i jeśli sama będzie przekonana o słuszności tego, co robi.

Motywacja powinna zatem być wewnętrzna, wynikać z własnego przekonania o potrzebie pozbycia się nadmiaru przytulnego ciałka. Namowa ze strony innych albo poddawanie się wyznacznikom mody mogą wywołać skutek wręcz odwrotny – upór i stabilność w swoich przekonaniach.

Pokonanie lenistwa i wzmocnienie poczucia tego, że naprawdę chcęsz to zrobić, możesz zacząć od afirmacji – to zupełnie bezpieczny i prosty sposób na pracę u samych samiuteńkich podstaw.